Byłem samotnikiem, i nim chciałem pozostać. Bez partnerki i szczeniaków. Los tak chciał bym wylądował w tej Watasze. Biegnąc nieznanym mi jeszcze lasem zderzyłem się z jakąś waderą.
- Ał! Uważałabyś, jak chodzisz! - krzyknęła podnosząc się z ziemi.
- Bardzo mi przykro!
- Sam mógłbyś uważać! - wrzasnęła wystawiając kły i szykując się do ataku. Zrobiłem do samo i zacząłem warczeć.
Nagle pomiędzy nas wskoczyła jakaś fioletowa samica z bandarzami na łapach i czarną grzywką.
- Ej, ej! Spokój! - krzyknęła.
Burknąłem i uspokoiłem się.
- Przestańcie. Kim jesteś? - zapytała mnie.
- Ranger. - burknąłem.
- Może chcesz tu dołączyć?
- Mi to obojętne, a kto jest Alfą?
- Julie. - wskazała łapą na samicę, z którą omal nie walczyłem.
- Będziesz Samcem Alfa, jako pierwszy samiec... - dodała.
- No dobra, dołączę... - parsknąłem i ruszyłem za samicą.
Najwyraźniej Julie nie była zachwycona moim pobytem, ale nie chciała wyjść na nieuprzejmą. Ujrzałem coś w tej samicy.
- Jesteś Piracką Wilczycą? - zapytałem prosto z mostu.
- Tak, jestem. - odpowiedziała. - I nazywam się Ally. - dodałam.
- Spoko imię, Ally. - uśmiechnąłem się.
Jak na razie powodzi mi się dobrze, ale czas pokaże czy znów nie pogryzę się z Julie...
Za to opowiadanie Ranger dostaje 10$ .
Oby tak dalej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz